
Śniadanie z królami w El Museo del Barrio rozpoczęło się od koncertu jazzowego i tradycyjnego ciasta „rosca de reyes“. A w części oficjalnej, w tym roku, dodatkowo, wręczono dyplomy niegdysiejszym Young Lords. Był to gang, który przyjechał z Chicago, IL, do NYC w 1968, żeby założyć tu swoją bazę. Objęli porzucony kościół- i zmienili plany. Kompletnie. Zorganizowali się na wzór „Black Panther“ i ustalili, że ich priorytetem będą działania służące okolicznym mieszkańcom, że chcą zawalczyć o równe traktowanie i sprawiedliwość. Zaczęli od sprzątania okolicy i konsekwentnie wymusili na służbach obowiązek zabierania śmieci z ulic. Kiedyś działo się tak, że regularnie robiono to jedynie w tzw. lepszych okolicach. Wywalczyli też inne ulepszenia, w sposoby, które dziś wydają się kontrowersyjne, jednak wszystkie inne zawiodły.
Prowadzili np. okupację szpitala, żeby w końcu ktoś z władz miasta zauważył, jak nierówno traktuje się pacjentów. To dzięki ich akcjom zaczęto robić bezpłatne testy na gruźlicę i obecność ołowiu, a w ośrodkach zdrowia wprowadzono bezpłatnych tłumaczy. Każdego dnia gotowali w nielegalnie zajętym kościele posiłki dla dzieci, prowadzili szkołę dokształcającą, uczyli także dorosłych. Gdy za te i inne akcje byli aresztowani, szli bez protestu do więzienia i tam zaczynali walkę o poprawę bytu więźniów. Pomimo, że napisano na ich temat wiele, właściwie nikt nie wyjaśnił, jak to się stało, jak doszło u tej grupy 16-20 latków tak szybko, do tak nagłej zmiany.
Young Lords działali kilka lat. Część została w Nowym Jorku, część wróciła do Chicago. Obecnie są to ludzie 75- 80 letni. Są wśród nich artyści, muzycy, pracownicy mediów i służb socjalnych, aktywiści społeczni. Wszyscy wspominają, że te kilka lat w NYC uformowało na zawsze ich sposób widzenia świata, ludzi, a przede wszystkim uświadomiło im, że każdy, dosłownie każdy może wesprzeć swoim działaniem walkę z niesprawiedliwością, nawet jak zaczyna z pozycji wydawałoby się, przegranej. Na początku zeszłego roku zmarł w Chicago ich przywódca, inni też już nie żyją. Niektórzy chorują, nie wszyscy mogli po swoje dyplomy przybyć, ale ci, którzy dotarli, zostali bardzo gorąco przyjęci, są nowojorską legendą. Działo się w tym nielegalnie objętym kościele wiele, można o tym mówić i mówić, tylko, że raczej nie jest to temat na „stronę dla turystów“, ale trochę może nie zaszkodzi;) Tak czy inaczej, jest to unikalna okazja zobaczenia ich razem.


Tradycyjnie, każdego roku, wybiera się też Trzech Króli- są to osoby, bez względu na płeć, które zrobiły coś dobrego dla społeczności i zdarzały się lata, że wszyscy trzej królowie byli kobietami. Tym razem zostali nimi:
– muzyk jazzowy Eddie Palmieri, który zmarł w zeszłym roku, więc jego nagrodę odebrała córka- pierwsza z lewej- a jego koledzy zagrali specjalnie na tę okazję przygotowany koncert
– Jonathan Inoa, prezenter i reporter z „Univision”
– Diana Ayala, pierwsza latynoska wiceprzewodnicząca Rady Miasta
– pierwszy z prawej, King Emeritus, Jesús “Papoleto” Meléndez, poeta, artysta, performer
Wszyscy byli przebrani w specjalnie na tę okazję projektowane kostiumy

Old Lords, jak żartobliwie poprosili, żeby ich obecnie nazywać, byli witani nie tylko przez przedstawicieli el Museo. Wpadła na śniadanie gubernatorka stanu Kathy Hochul, był też wybrany w ostatnich wyborach zarządzający miejskimi finansami Mark Levin, który -jak się okazało- doskonale mówi po hiszpańsku. Był znany chyba wszystkim nowojorczykom Jumaane Williams, który od wielu lat pracuje w zarządzie miasta- i parę innych osób z senatu stanowego, instytucji kulturalnych i z City Hall.
Zdjęcie grupowe wszystkich wyróżnionych i oficjalnych gości

Gubernatorka stanu Nowy Jork

Spotkanie prowadziła pełna energii Rhina Valentin, pieszczotliwie nazywana Księżną El Barrio, wielokrotnie nagradzana artystka performance i producentka, która skupia się na pokazywaniu historii z punktu widzenia budowania więzi społecznych i empatii





Leenda Bonilla, artystka, aktywistka i Nelson M.Gonzales, mistrz perkusji, współzałożyciel Kinto Zonó

„¡Pa’lante, Siempre Pa’lante!“- temat tegorocznej parady, to zawołanie Yuang Lords. Jak wyjaśnił Patrick Charpenel, dyrektor wykonawczy El Museo del Barrio:
– Jednocześnie ujmuje istotę tej parady: to marsz naprzód, w jedności. Ta idea ciągłego ruchu naprzód stanowi potężną metaforę nieustannego zaangażowania naszej społeczności w postęp, wytrwałość i przyszłość. Odzwierciedla ducha wspólnoty.
Z kolei Faith Hill, piosenkarka i aktorka, powiedziała, że dopóki możemy wspólnie, głośno celebrować radość, nie jest źle, to daje szanse.
Jumaane Williams; jeden z ciekawszych polityków miasta


Oficjalne przemówienia były krótkie, dowcipne i na różne przekazywały to samo: pamiętajmy, że żyjemy w czasie w którym znów ważna jest jedność, budowanie sieci wsparcia i pomocy.
¡Pa’lante, Siempre Pa’lante!- Always Forward!- Zawsze naprzód!
❄️a.Ra❄️